Niecodzienna koligacja

Nawet w dzisiejszych czasach zdarza się, że gdy jedno z małżonków umiera, drugie z partnerów wychodzi za mąż czy też żeni się ponownie. W takiej sytuacji możemy traktować całą trójkę jako rodzinę. Jak „rozszerzone” małżeństwo, bo technicznie rzecz biorąc są oni wszyscy połączeni więzami małżeńskimi choć w grę wchodzą tu dwie koicje. Spotkałem się pewnego razu z nagrobkiem trojga małżonków takim jak na zdjęciu poniżej (cmentarz w Parzęczewie).

MalzonkowieNowakowscy

Gdy wdowiec żeni się z wdową, relacja dotyczy już czterech osób. Tego rodzaju sytuacje były bardziej powszechne dawniej np. w XIX stuleciu gdy częściej niż dziś ludzie umierali w młodym wieku pozostawiając partnera, który był wciąż atrakcyjny dla płci przeciwnej. Nierzadko osieracając gromadkę dzieci.

Badając losy moich przodków trafiłem na związek podobny do opisanych powyżej, ale dotyczący aż jedenastu osób powiązanych – jak łatwo policzyć  – dziesięcioma małżeństwami, zawartymi na przestrzeni 57 lat. Wszyscy oni mieli w sumie 22 dzieci, a cała historia działa się w trójkącie: Płock, Łowicz, Sochaczew.

Na poniższym rysunku poziome, niebieskie kreski to ich „linie życia”, zaś czerwone, pionowe linie oznaczają zawarcie małżeństwa. Pewnie większość z nich się nawzajem nie znała. Niektórzy nawet nie mieli szansy się spotkać gdyż urodzili się później (Grzegorz, Tekla) niż zmarli ich poprzednicy w tym wielkim „małżeństwie” (Antoni, Jadwiga).

surface63190

Widoczni w środku wykresu Maciej Michalski i Apolonia Kołaczyńska to moi bezpośredni przodkowie w piątym pokoleniu. Ona była jego trzecią żoną, on jej pierwszym z dwóch mężów, dzieliły ich 24 lata różnicy wieku.

 

Jedna myśl na temat “Niecodzienna koligacja”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *