Kolejarze

Z rodzinnych przekazów, potwierdzonych w dokumentach metrykalnych wynika, że Antoni Lenczewski mój pradziadek, na początku XX wieku pracował jako dróżnik na kolei Warszawsko-Kaliskiej w Bratoszewicach. Przejazd kolejowy (czy też patrząc od strony kolei – drogowy), którego pilnował znajdował się przy dzisiejszej ulicy Kolejowej. Prowadzi ona od drogi nr 14, w kierunku północnym w stronę Domaradzyna. Tuż obok znajduje się dom, w którym pradziadek mieszkał gdy pracował na kolei oraz wąski trójkątny kawałek ziemi (taki klin) którą uprawiał. Gdy przeszedł na emeryturę przeprowadził się wraz z rodziną do pobliskich Wyskok.

Antoni przeniósł się do Bratoszewic około roku 1904, pochodził z okolic Sochaczewa, urodził się we wsi Gradów (prawdopodobnie w dzisiejszej parafii Kurdwanów). Prababcię poślubił w Brzozowie (gmina Iłów) w 1893 roku, mieszkał wtedy w Rozlazłowie (dzisiaj część Sochaczewa). Według aktu ślubu, już wtedy był dróżnikiem (w sporządzony po rosyjsku akcie zapisano: шоссейный сторож), chociaż nie jest dla mnie jasne gdzie mógłby tę służbę pełnić, gdyż kolej (Warszawsko-Kaliska) pojawiła się w Sochaczewie później – około roku 1902. W 1893 istniała kolej bydgoska, prowadząca od Łowicza na północ, ale to niemal 10 kilometrów od Sochaczewa.

Dróżnikiem (także w Sochaczewie) był również teść Antoniego – Wojciech Ciechomski. Było to w latach 1893-1901, mieszkał wtedy w Brzozowie (gmina Iłów). Może poznali się przy okazji kontaktów zawodowych i przy okazji Antoni nawiązał znajomość z jego córką? Prawdopodobnie kontynuatorem kolejowej tradycji był syn Antoniego – również Antoni – urodzony w roku 1901, który osiedlił się i założył rodzinę w Kramsku w powiecie Konińskim.

Niedaleko od Bratoszewic, gdzie pracował Antoni, na tej samej linii kolejowej znajdowała się stróżówka następnego dróżnika w mojej rodzinie. Był to pradziadek od strony ojca mojej mamy – Andrzej Gawrysiak. Pilnował on skrzyżowania torów z ulicą Bielawską w Głownie. Dziś zapory na przejeździe opuszczane są automatycznie, ale pamiętam, że jeszcze na początku obecnego stulecia na widocznym na poniższym zdjęciu wzniesieniu po prawej strony drogi za torem znajdował się ceglany domek – miejsce pracy dróżnika.

Tuż obok, po drugiej stronie ulicy znajdował się dom, w którym mieszkał z żoną i liczną gromadką dzieci (dwanaścioro). Dom istnieje do dziś, choć nie należy już do naszej rodziny i aktualnie wygląda na niezamieszkany.

Prawdopodobnie zajęcie dróżnika, Andrzej przejął od żony – Wiktorii. Do dziś zachowało się zdjęcie Gawrysiaków przed domem, zrobione z okazji okrągłej rocznicy ślubu, można przypuszczać, że – pięćdziesiątej czyli w roku 1953. Trzymane przez małżonków krzyże były rodzajem symbolicznego upominku z okazji złotych godów.

Wiktoria (z domu Błaszczyk) pracowała na przejeździe w tym miejscu po śmierci swojego pierwszego męża – Tomasza Frontczaka. Wcześniej na przejeździe pracował Tomasz (1878-1902). Kolejarzem, dróżnikiem był także brat Wiktorii – Józef Błaszczyk. On dozorował przejazdu na Kwiatku, w okolicach wsi Jamno koło Łowicza około roku 1905 – to także linia Warszwsko-Kaliska. Było to chyba skrzyżowanie z drogą prowadzącą w kierunku Łyszkowic. Na skrzyżowaniu torów z główną drogą nr 14 dzisiaj znajduje się wąski kamienny wiadukt, który zapewne był tam od samego początku istnienia linii kolejowej. Innych drogowo-kolejowych skrzyżowań tam nie ma.

Intryguje mnie jeszcze pytanie: czy to że Antoni Lenczewski i Andrzej Gawrysiak pracowali na tej samej linii kolejowej na pobliskich posterunkach oznacza, że znali się „z pracy”? I czy miało to wpływ na to, że poznały się ich dzieci (czyli moi dziadkowie) i założyli rodzinę? Zagadka ta pozostaje jak na razie bez odpowiedzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *